(Koh 1, 2; 2, 21-23; Ps 90 (89), 3-6. 12-13. 14 i 17; Kol 3, 1-5. 9-11; Łk 12, 13-21)
Cóż ma człowiek z wszelkiego trudu swego? Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką. Szukajcie tego, co w górze, zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne. Marność dóbr doczesnych.
Księga nosi nazwę od swego autora, który sam przedstawia się jako Kohelet. Nie jest to imię własne, lecz oznaczenie funkcji lub urzędu mędrca „przemawiającego na zebraniu”. Treścią księgi jest rozważanie nad sensem życia ludzkiego. Autor zadaje sobie przede wszystkim pytanie, jaka jest droga do prawdziwego szczęścia, ale nie znajduje na nie odpowiedzi. Stwierdza raczej, że wszystko jest marnością. Jak refren powtarzają się te słowa aż dwadzieścia razy w jego księdze, zaś samo słowo „marność”- 64 razy. Podobnie jak powracające w rytmie cyklicznym zjawiska przyrody wydają się bezcelowe- tak bezcelowe trzeba uważać wszelkie wysiłki zmierzające do osiągnięcia trwałego szczęścia. Nie przynoszą go ani bogactwa i sława, ani nieograniczone używanie rozkoszy, ani też tak bardzo wysławiana mądrość. Życie jest bowiem pełne daremnych trudów i utrapień, a panująca na świecie niesprawiedliwość czyni je wprost nieznośnym. Ostatecznie zaś spotyka wszystkich ten sam los, tj. śmierć, po której czeka człowieka już tylko smutny pobyt w Szeolu. Kohelet dostrzega również jasne strony życia, przynoszące człowiekowi radość. Widząc w dobrach stworzonych dar Boży, radzi korzystać z nich roztropnie i pamiętać, że ze wszystkiego trzeba będzie kiedyś zdać sprawę przed Bogiem.
Czytany dzisiaj fragment zaczyna się od stwierdzenia, że wszystko jest marnością. Słowo marność- po hebrajsku hebel oznacza w sensie dosłownym „tchnienie”, „ oddech”, „parę”, „dym”, „powiew wiatru”, a w sensie przenośnym „niestałość”, „ulotność”, „przemijanie”, „nicość”, „marność”. Wyrażenie marność nad marnościami można oddać jako „zupełna marność”. Następnie Kohelet snuje refleksję nad owocami pracy. Początkowo autor cieszył się swym dorobkiem, teraz jednak znajduje powody, by go nienawidzić, gdyż musi go zostawić spadkobiercy, który może nim głupio rozporządzać, i który z pewnością na niego nie zapracował. Z goryczą i bólem stwierdza, że wszystko, co człowiek osiągnął swą pracą, po jego śmierci staje się łatwą zdobyczą dla kogoś innego.
Psalm jest rozważaniem na temat krótkości życia ludzkiego i jego biedy. Okazją do tego był kryzys, jaki przeżywał lud Boży. Autor rozważa przeciwieństwo trudności i krótkości życia jednostki i społeczności w porównaniu z wiecznością Boga. Psalmista mówi z głębokim wzruszeniem, że tylko sam Bóg jest i zawsze był ucieczką ludu. Na podstawie doświadczenia wszystkich pokoleń wiadomo, że Bóg się nie zmienia, jest zawsze ten sam, od najdawniejszej przeszłości. To stałe, niezmienne „Ty jesteś” oznacza dla autora zarazem nieograniczoną potęgę istoty Bożej przekraczającą swą obecnością wśród ludu Bożego wszystkie czasy. Czym jest człowiek w porównaniu z wiecznością Boga? Życie ludzkie jest krótkie. Ale i tym kieruje ręka Boża. Obrazy użyte przez psalmistę są bardzo żywe: uciekający sen nocny czy szybko usychająca trawa, która w szybkim czasie więdnie pod wpływem upałów. Nawet całe pokolenia narodów przemijają jak cień, jak „czuwanie nocne”- jedna trzecia część nocy. Cała historia ludzkości kurczy się w porównaniu z nieskończoną wiecznością Boga. Epoki są podobne do jednego dnia lub trzeciej części nocy. Czas życia ludzi równa się jednej nocy, która z nadejściem poranka należy już do przeszłości. Psalmista ma tylko jedną prośbę: obyśmy naszego życia na tej ziemi nie przeżyli powierzchownie. Oby Bóg udzielił nam swej mądrości, abyśmy zawsze pamiętali na nasz koniec. Obyśmy z pomocą łaski Bożej zdołali zdobyć tę mądrość życiową, aby się nie przywiązywać do obecnego życia i jego szczęścia i nie ryzykować przez nie życia wiecznego. Poza Bożą dobrocią nic nie może nadać dziełom rąk ludzkich ostatecznego znaczenia. Droga ludzkiego życia zmierza ku oglądaniu Bożego dzieła zbawienia, którego szczytem jest pascha Chrystusa i jej owoc- odkupienie ludzkości.
Paweł rozpoczyna ten rozdział listu do Kolosan od fragmentu wczesnochrześcijańskiego wyznania wiary, opartego na Psalmie 110,1 wykorzystywanego we wczesnym Kościele do wskazania, że mesjańskie obietnice zostały wypełnione w Chrystusie. Przypomina adresatom, że chrzest (zmartwychwstanie z Chrystusem) wymaga skierowania się ku niebu, gdzie Chrystus zasiada po prawej stronie Boga, czyli uczestniczy w Bożej władzy rządzenia i sądzenia. Chociaż zmartwychwstanie już się dokonało, wszystkie warunki nadejścia końca świata nie zostały jeszcze spełnione. Wierzący, dzięki zjednoczeniu z Chrystusem, już teraz uczestniczą w jego pierwszych owocach. Chociaż żyją na ziemi, przynależą do rzeczywistości nieba, czyli mają realną więź z Bogiem. Dlatego powinni żyć zgodnie ze swoim powołaniem: nie koncentrować się tylko na sprawach doczesnych, lecz pamiętać o swoim celu, jakim jest zjednoczenie się w pełni z Bogiem. Myśli, pragnienia, ambicje powinny być kształtowane według prawdy objawionej przez Boga i przekazanej nam przez Chrystusa. Prawda ta jest dostępna dla każdego, kto tylko chce ją przyjąć. Życie według niej zapewnia pełnię szczęścia. Kolosanie po przyjęciu chrztu mają wieść życie godne ich powołania. Konsekwencją zjednoczenia Kolosan z Chrystusem jest konieczność zerwania z różnymi grzechami, gdyż niszczą one godność chrześcijanina. Zerwanie z tym, co złe, musi być tak radykalne i definitywne, że Paweł określa je jako uśmiercanie grzechu. Gdy zło zostaje zabite, następują narodziny nowego człowieka, które można porównać do ponownego aktu stworzenia. Nowe narodziny są możliwe tylko dlatego, że najpierw Chrystus umarł za nas, aby w ten sposób dać nam nowe życie. Powołanie do uczestnictwa w chwale Boga przez dar nowego życia w Chrystusie jest tak wzniosłe, że podziały między ludźmi na tle rasowym, religijnym, społecznym czy materialnym nie mają znaczenia, znikają względem posiadania najwyższej godności chrześcijanina. Bycie chrześcijaninem staje się więc w tej sytuacji najważniejszym celem i największą radością.
Jakiś człowiek, który cierpi niedostatek, skarży się na brata i oczekuje poparcia ze strony Jezusa. Według niego brat powinien podzielić się z nim spadkiem. Według prawa spadkowego najstarszy syn otrzymywał 2/3 ojcowizny, a reszta przypadała następnym dzieciom. Jego bogaty brat uważa jednak inaczej i chce zachować wszystko dla siebie, chociaż ma więcej, niż potrzebuje. Bogacz nie rozumie, że wszystko, co posiada, pochodzi od Boga. Brakuje mu miłości Bożej, nie jest wrażliwy na brata. Miłuje siebie, nie miłuje brata. Jezus uchylił się od rozstrzygania sporu o spadek, nie rozstrzyga sporu między braćmi, wykorzystuje natomiast tę okazję do tego, aby pouczyć tłum, by strzegł się wszelkiej chciwości. Słowa Jezusa pobudzają do postawienia pytania: Co jest fundamentem, na którym chrześcijanin powinien opierać swoje ziemskie życie? Prośba przypadkowego rozmówcy i treść przypowieści wskazują na to, że ludzie przywiązują wielką wagę do posiadania w życiu dóbr materialnych i nierzadko stanem posiadania mierzą poziom swojego szczęścia i swoją wartość. Jezus nie mówi, czy bogactwo jest dobre, czy złe pokazuje natomiast, że nieroztropna pogoń za materialnymi dobrami ogłupia człowieka i odwodzi od jego rzeczywistego celu, którym jest troska o własne zbawienie. Bóg po to udziela ludziom dóbr, aby z miłością dzielili je ze swoimi bliźnimi.
Przypowieść , którą opowiedział Jezus przeciwstawia kruchość wartości doczesnych, a zwłaszcza dóbr materialnych wobec faktu niepewności życia. Długość życia ludzkiego nie zależy od materialnego stanu człowieka. Nawet bardzo bogaci umierają u szczytu powodzenia, kiedy się wydaje, że wystarczy im już tylko żyć i używać. Bóg zwraca się do bogacza słowem głupcze, ponieważ zachowuje się tak, jakby Boga nie było, gdyż całą ufność złożył w dobrach materialnych, nie w Bogu. Nagle musi opuścić wszystko. Przypowieść przypomina zasadę, że ważniejsze są zabiegi o zbawienie, o bogactwo przed Bogiem. Ono bowiem jest nieutracane. Nie wolno tracić z oczu Boga. Tego nie robił zamożny głupiec. Zbyt był zaprzątnięty własną osobą, by myśleć o Bogu i dziękować Mu za błogosławieństwo obfitych plonów.