Słowo na niedzielę 6 kwietnia 2025 r. – V Niedziela Wielkiego Postu
(Iz 43,16-21; Ps 126(125),1b-2b.2c-3.4-5.6; Flp 3,8-14; J 8,1-11)
Bóg kocha swój lud i obiecuje wyzwolenie go z niewoli. Uczynił wielkie rzeczy dla niego. Poznanie Jezusa Chrystusa jak Pana jest najwyższą wartością. Jezus jest miłosierny i przebacza nawet najcięższy grzech. Wzywa jednak do zmiany życia.
Izrael znajduje się w niewoli w Babilonie, jako kara za grzechy niewierności wobec Boga. Okazał się duchowo niewidomy i głuchy na Jego działanie, dlatego nie może się ostać, doświadcza klęski i uprowadzenia w niewolę. Będąc na wygnaniu, jako naród wydawali się skazani na zagładę, nie potrafili zaakceptować swojego cierpienia. Prorok kieruje do nich w imieniu Boga wezwanie do ufności. Przypomina im o tym, że Bóg wybrał naród Izraela, powierzył mu szczególną misję (miał dawać świadectwo o Bogu, o Jego czynach) i wielokrotnie objawiał się w historii jako jego wybawca. Ta rzeczywistość trwa nadal, bo Bóg jest wierny, dlatego Izraelici nie powinni bać się przyszłości. Naród Wybrany (Izrael) rozproszony wśród pogan, nadal pozostaje sługą Boga i ma świadczyć o Nim wobec wszystkich ludów. Świadectwo Izraelitów jest bardziej wiarygodne, kiedy oni sami głębiej poznają Boga, mocniej w Niego wierzą i dzielą się z innymi swoim doświadczeniem, że tylko On jest Zbawcą. W czytanym dzisiaj fragmencie prorok opisuje kres wygnania Izraelitów do Babilonii jako nowe wyjście z ziemi niewoli. Wygnanie było słuszna karą za ich przewinienia, ale nie jest to ostatnie słowo Boga. Dzięki wielkiemu swojemu miłosierdziu i przebaczeniu win, wyzwoli On swój lud, niezależnie od jego grzechu. Nowe wyzwolenie okaże się o wiele wspanialsze od wydarzeń związanych z uwolnieniem Izraelitów z niewoli egipskiej. Przeprowadzając szczęśliwie wśród cudownych znaków swój lud z niewoli, jak ongiś przez Morze Czerwone i pustynię, Bóg znowu okaże się Świętym Izraela, jego Stwórcą, Wybawcą i Królem. Wielkość i wspaniałość Boga według Izajasza ogłaszać będą nawet zwierzęta, o które On się troszczy. Tym bardziej Izrael- naród stworzony dla chwały tak potężnego Boga- ma chwałę tę głosić i to również pogańskim narodom. Tym sformułowaniem Izajasz potwierdza misyjne powołanie Izraela. Zapowiedzi proroka Izajasza spełniła się częściowo w 538 roku przed Chrystusem, kiedy Cyrus zezwolił Izraelitom na powrót z Babilonu do Jerozolimy i odbudowanie świątyni.
Psalm 126 jest radosną pieśnią narodu po powrocie z niewoli w Babilonie. W pierwszych wersetach zaznacza się radość z przywrócenia szczęścia wynikającego z powrotu do Jerozolimy. Psalmista wspomina doznane kiedyś ocalenie i wyraża wiarę, że jest to zasługa Boga. To On otworzył na nowo bramy Syjonu (inna nazwa Jerozolimy) i wprowadził tam swój lud. Izraelici niejeden raz doświadczali tego, że Bóg „zmieniał dolę swojego ludu”. Ta nowa sytuacja sprawia, że jeszcze nie do końca potrafią się znaleźć w nowej rzeczywistości. W obliczu licznych trudności zewnętrznych i wewnętrznych naród modli się do Boga o zmianę ich losu, o cud. Psalmista wierzy, że Bóg może odmienić los swojego ludu i powołuje się na przykład rzeki Negeb. „Wyschłe strumienie”- tzw. wadi, czyli suche doliny tej rzeki, które kilka razy w roku nagle napełniają się wielką ilością wody pochodzącej z opadów i zmieniają się w rwące potoki lub szerokie rzeki. Skoro może On uczynić taki cud, to może również odmienić obecną dolę swojego ludu. Ziarno wiary i łzy pokuty dają szansę na przemianę duchowej pustyni w obfitującą we wszelki plon nową ziemię. W końcowym fragmencie psalmista posługuje się obrazem zasiewu i zbiorów. Siewca dopiero przy żniwach raduje się z owoców swojej pracy, dziękuje za zbiory i prosi Boga o błogosławieństwo na przyszły rok.
Święty Paweł na przykładzie własnego życia pokazuje, że religijno-historyczne przywileje żydowskie straciły swój sens i wartość. Paweł przed swym nawróceniem należał do stronnictwa faryzeuszów i był gorliwym prześladowcą Kościoła. Cel jego życia zmienił się, gdy na drodze do Damaszku stanął sam Chrystus i zdobył go dla siebie. Od tego momentu całe swoje życie i wszystkie wysiłki Paweł poświęcił głoszeniu Ewangelii, nie zważając na trudności i przeszkody w pracy apostolskiej. Stare wartości i cele życia przybił wraz z Chrystusem do krzyża. Ich miejsce zajęły nowe wartości: poznanie Jezusa Chrystusa, jako Pana i Zbawiciela. To poznanie zakłada wybór, nawrócenie, zmianę życia. Łączność z Chrystusem owocuje nowym sposobem myślenia, wyraża się także tym, że każde wydarzenie postrzega jako Boże działanie, które ostatecznie prowadzi do przyjęcia zbawienia ofiarowanego każdemu przez Boga.
Arcykapłani i faryzeusze szukają okazji do oskarżenia Jezusa. Wcześniej zarzucili Mu wykonywanie zakazanej czynności w dniu szabatowym. Jego łagodność dla grzeszników już dawno ich drażniła. Obecnie spodziewają się, że Jezus nie poprze wykonania przepisu Prawa Bożego, które mówi: „Jeśli się znajdzie człowieka śpiącego z kobietą zamężną, oboje umrą: mężczyzna śpiący z kobietą i ta kobieta. Usuniesz zło z Izraela”. Tekst ten nie określał rodzaju śmierci. Gdyby Jezus wypowiedział się przeciwko Prawu Mojżeszowemu, można by Go oskarżyć przed sanhedrynem. Prawdopodobnie sytuacja z dzisiejszej Ewangelii dotyczy kobiety zaręczonej, która w przypadku zdrady narzeczonego miała zostać ukamienowana (Księga Powtórzonego Prawa 22,23n.). Jakakolwiek reakcja Jezusa będzie dla Arcykapłanów i faryzeuszy okazją do Jego oskarżenia. Jeśli nie przyłączy się do oskarżenia kobiety, oskarżą Go o obalanie Prawa Bożego. Jeśli rzuci kamieniem w tę kobietę, oskarżą Go o łamanie prawa rzymskiego, bo Rzymianie zabronili Żydom wykonywanie kary śmierci. Jezus zamiast wydać wyrok, pochylił się i pisał palcem na ziemi. Pod naciskiem pytających Jezus wreszcie udziela odpowiedzi: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Według Prawa Bożego pierwszy powinien rzucić kamieniem świadek zdarzenia, jednak zgodnie z tym Prawem fałszywi świadkowie mieli ponieść taką samą karę, jakiej domagali się dla swojej ofiary. Jezus uznał w pełni winę kobiety i słuszność Prawa, ale oskarżycielom odmówił prawa do osądzania upadłego człowieka, ponieważ będąc strażnikami Prawa, sami nie podporządkowywali się jego wymaganiom. Oskarżyciele zrozumieli odpowiedź Jezusa. Pierwsi odeszli przywódcy, a potem pozostali zgromadzeni. Odeszli wszyscy, więc nie było pośród nich ani jednego prawdziwego świadka. Jezus nie potępił kobiety, ale upomniał ją, aby nie grzeszyła więcej. W tym upomnieniu zawiera się ocena jej uczynku a równocześnie wyraz zaufania, że odtąd będzie ona unikała grzechu. Po tym zdarzeniu Jezus powie do obecnych tam ludzi: „ Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”.